Grudzień.

Brak składności ogarnia mnie.
Trzy razy już kasowałam to co zdążyłam napisać, próbując ubrać w słowa wszystkie myśli. Ale one tak szarżują po mojej głowie, że ciężko je okiełznać. Mimo wszystko spróbuję, choć podejrzewam, że to będzie jeden z cięższych kalibrów notki (składnia, ach, składnia).

Właśnie minęło nam 5 miesięcy. Sama już nie wiem, czy minęło tej nocy, która już była, czy dopiero tej, która będzie. Nieważne. Pięć miesięcy to stosunkowo niedużo, ale jak pomyślę ile rzeczy przez ten okres zostało napchanych do worka bez dna, jakim jest życie, to... Zdecydowanie czas ten przybiera na wadze.

Związek z Piotrkiem od pewnego czasu jest bardzo, bardzo intensywny. za sprawą wspólnego (prawie) mieszkania poznajemy się lepiej. Poznajemy swój charakter i przyzwyczajenia. W miarę poznawania nie występuje zjawisko sprzeczek, zgrzytów, czy napięć, co jest dla mnie cudownym doświadczeniem. Nie twierdzę, że wszystko robimy identycznie, bo to byłoby chore, ale chyba w dość dużym stopniu pasują nam nasze charaktery.

Ostatni tydzień bogaty był w doświadczenia. Pierwszy wniosek - rozmowa to podstawa udanego związku. Drugi wniosek - czasem (choć zupełnie z niewiadomych mi powodów) ludzie wtrącając się w sprawy drugich mogą wiele zniszczyć. Świadomie lub nie. Nie wiem. Cierpliwość i opanowanie, to złote cechy.

29-go w andrzejkową noc, na 11 piętrze w trakcie imieninowej imprezy, przez stary klucz polał się biały i czerwony wosk. Po schłodzeniu różnych dziwnych cosiów i po przystawieniu ich do lampy wszyscy odgadywaliśmy "cóż to takiego jest?". Na ścianie pojawiały się kotki, pieski, rybki... "Kasiek, teraz ty". Postąpiłam więc zgodnie z instrukcją i przystawiłam cosia z wosku blisko lampki. W pokoju zrobiło się śmiesznie cicho. Może dlatego, że parę minut wcześniej opowiadałam panu psychologowi - Andrzejowi o sennych różach, które pojawiają się w moich snach dość regularnie. Zawsze czerwone i zawsze w niecodziennej odsłonie. A to róża (cała) unosząca się w szampanie, w pięknym kieliszku (coś na kształt nieważkości), a to sama główka czerwonej, pięknej, żywej róży umocowana na pierścionku z białego złota, obsypana diamentami na kształt rosy. Może dlatego, kiedy pojawił się mój cień na ścianie, wszyscy na niego popatrzyli. Może to był zbiorowy sen wariata i tylko śniło się nam, że to róża. Ale nie. To była róża. To była róża, a co więcej w środku miała piękne, regularne serduszko. Przyznam szczerze, że sama zaniemówiłam. Tego się nie spodziewałam, ale cóż to był za widok! Niestety, moja druga połówka nie zdążyła tego zobaczyć, bo jak przyszedł z drugiego pokoju, to ktoś już zdążył lekko rozwalić mój wosk. Ech, nie wiem, czy uwierzył w relacje naocznych świadków, ale ja wiem co widziałam :-).

W niedzielę za to udaliśmy się do Ikei. Udało się nam wreszcie(!) kupić wieszaki! Moje ubrania w końcu zawisły w szafie. Może to drobnostka, ale wkładanie wieszaków z moimi ubraniami, do szafy Piotra wywołało na mojej twarzy spory uśmiech. To było miłe uczucie.
Poza tym udało się nam wybrać meble do kuchni! Mam całkowitą dowolność w jej meblowaniu (byle by nie zagracać przestrzeni) z tym, że rodzaj mebli musieliśmy wybrać wspólnie. Chodziliśmy sobie tak po ogromnym sklepie, chodziliśmy i nagle, jakby nas oświeciło - te! Piotrek stwierdził, że ze mną nie da się nawet pokłócić :-).
Poza tym czeka nas zmiana wersalki w naszym pokoju i małe przemeblowanie dużego pokoju. Będzie nowa szafa i nowy regał na książki :-). Dodatkowo dwa fotele i ława. Ha! :-)
Dodatkowo czeka mnie jeszcze skompletowanie wyposażenia do kuchni, ale to już czysta przyjemność :-). Bardzo lubię takie rzeczy, a tym mocniej, że wszystko będzie po mojemu. Cudownie, cudownie!

Rozpisałam się, ale to na tyle. Pędzę do biochemii.
Name:


Komentarze:

06.12.2008 :: 17:46 :: 212.191.170.244
voie
Ile ja bym dała z wspólne mieszkanie... Tylko moja połówka niewiele...

04.12.2008 :: 23:20 :: 62.69.212.252
transitory
na samą myśl urządzania się po swojemu człowiek się cieszy
ahh gratuluje :)

04.12.2008 :: 00:00 :: 62.69.192.140
lain
Uh! Zapomniałam! Energetyzujący pstryczek:

PSTRYK! mobilizacja! ;]

03.12.2008 :: 19:27 :: 83.24.162.30
unplugged
to może wiesz, wszystkie znaki na niebie i ziemi... ;)

będzie pięknie. opowiesz mi wszystko :*

03.12.2008 :: 19:08 :: 62.69.192.140
lain
Rany boskie, kupowanie mebli do wspólnego mieszkania... mnie to jeszcze przeraża. Nie jestem tak dojrzała jak Ty :D
Może życia Ci nie starczy żeby opowiedzieć wszystko, ale jeśli chcesz, to mój mail wciąż działa :P Możesz chociaż wypunktować ;)
Pozdrawiam.

03.12.2008 :: 17:52 :: 91.142.204.196
cava
na pewno same dobre rzeczy :)
buź :*

03.12.2008 :: 17:44 :: 91.142.204.196
cava
tylko w te dobre, złych nie ma ;]

03.12.2008 :: 17:37 :: 91.142.204.196
cava
wychodzę z założenia, że wspólne mieszkanie tak na prawdę odkrywa jaki jest związek, czy w ogóle jest, własnie te zgrzyty, kłotnie, i wyprawy do Ikeii po wieszaki... ;)
a we wróżby trzeba wierzyć... więc to była róża :)

03.12.2008 :: 15:12 :: 78.51.252.117
dzastinkaa
Ja mam juz urzadzanie mieszkanka za soba;)! Powolutku doszlismy razem z moim mezem do naszej wymarzonej perfekcji... Najbardziej jednak lubie nasza sypialnie i to ogromne loze malzenskie. To byl tez efekt wspolnego oswiecenia w sklepie :D


We wrozby andrzejkowe nie wierze, ale Twoja brzmi tak fantastycznie ...



03.12.2008 :: 14:18 :: 212.76.37.158
dzien-za-dniem
Kupowanie mebli, urządzanie, wybieranie... Super sprawa :)

I wróżba andrzejkowa ciekawa :))

03.12.2008 :: 13:46 :: 83.175.191.135
rainfall
niesamowite, że już razem urządzacie mieszkanie :) musi Cię bardzo kochać :D